Od kilku miesięcy mam zastój twórczy.
Mam myśl. Słowo. Uczucie. Ciągle o czymś myślę. Analizuję.
Czekam na natchnienie. By je nakarmić i pomnożyć. By słowa, które formuję w mojej głowie rozlały się na kartce papieru przepływając przez moją rękę, kończąc swoją drogę na końcu długopisu. By przepłynęły przez moje palce wędrujące na klawiaturze komputera...
Mam kilka zaczętych postów.
Ale niestety
nie mogę ich skończyć...
Coś mnie dopadło. Coś trzyma i nie chce puścić.
Kliknęłam w "utwórz nowy post".
I piszę.
Od końca.
Od środka.
Od początku.
Byle jak.
Byle zacząć.
Ale nic.
Ściana.
Nie mogę.
Myślę sobie
- "odpuszczę"
Wrócę za jakiś czas.
I przypomniałam sobie o poście, którego napisałam na jesieni. Posta pt. "czy w pędzie naszego życia zatrzymujecie się choć na jedną chwilę?"
Przeczytałam go. I nagle zdałam sobie sprawę, że chcę napisać o tym samym, tylko od drugiej strony medalu...Od strony osoby przytłoczonej mówiącej sobie i całemu światu "Mam dość!"
"Czuję stres. I presję."
"Stoję w miejscu. Żyję w zawieszeniu. Nic się nie zmienia"
"Chcę odetchnąć, odpocząć"
"Szukam odskoczni od codzienności"
"Chciałbym czasem zrobić coś szalonego"
"Potrzebuję bodźca. Kogoś, kto popchnie mnie do przodu."
"Chciałabym, aby moje życie się zmieniło."
Presja.
Przyjaciółka stresu i przytłoczenia.
Znasz to?
Cały czas za czymś gonimy. Myślimy, że właśnie TO da nam szczęście.
Wpędzamy się w wir zadań i obowiązków.
Szukamy celu.
Musimy go osiągnąć.
Nie możemy nikogo zawieść.
Nie chcemy być gorsi od innych.
Bo tego od nas oczekują.
Bo tego oczekuje od nas świat.
Zaczynamy być zbyt krytyczni wobec siebie.
Bo
Musimy być szczęśliwi.
Musimy być lepsi.
Po prostu
Musimy
I wtedy tracimy siebie...
Smutek, monotonia, presja, stres, wypalenie, złość, bezradność i niepokój.
Dochodzisz do punktu, gdzie nie ma już nic. Twoja granica wytrzymałości. Wiesz już, że albo spadniesz w dół z przepaści, albo pójdziesz w górę. Twoją górę.
Uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Nawet, kiedy się wydaje, że nie ma innej możliwości.
To wejdź,
jak nie drzwiami- to oknem
Jak nie oknem- to kominem
To przekonanie idealnie oddaje wiersz Ks. Jana Twardowskiego pt. "Kiedy mówisz"
"Nie płacz w liścienie pisz że los ciebie kopnąłnie ma sytuacji na ziemi bez wyjściakiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera oknoodetchnij popatrzspadają z obłokówmałe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęściaa od zwykłych rzeczy naucz się spokojui zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz"
Tak, wiem. Piękne słowa i nic z tego nie wynika.
Gdybym ja sama przeczytała pięknie napisany tekst mający za zadanie motywować do działania, pomyślałabym
"wszystko fajnie, pięknie,
Ale..."
I po robocie.
Znowu to samo.
I tak nic się nie zmieni.
Owszem.
Samo się nie zrobi.
Pewnego dnia myślałam sobie, że chciałabym, aby moje życie się zmieniło.
Nie.
Chciałabym zmienić swoje życie.
Co!?
Ale jak to!?
Szok.
Bo niby wszystko wiem.
Ale to wypieram.
Idę utartą ścieżką niekoniecznie dla mnie dobrą.
Ponieważ
Jedyną osobą, która może coś zmienić, jesteś Ty. Nikt inny. Tylko Ty wiesz, czego Ci potrzeba, a czego brakuje.
Okej.
Ale nie wiem co.
Nie wiem jak.
Więc zaczęłam szukać.
Z wielką wiarą na jakikolwiek najmniejszy punkt zaczepienia.
Coś dzięki czemu będę mogła ładować swoje dzienne akumulatorki nie nadwyrężając tych głównych życiowych.
A więc zrozpaczona
Szukam.
Działam.
Znajduję.
I znowu działam.
Proszę o pomoc.
Bo przyznałam się przed samą sobą do swoich słabości.
Że przestałam sobie z czymś radzić.
I dzieje się magia.
Może nie od razu.
Ale maszyna ruszyła
Pomyśl sobie
A co jeśli, ten tekst będzie zapalnikiem do działania? Jeśli będzie kroplą wody potrzebną do wykiełkowania małego nasionka? Nasionka o wielkości milimetra, które odpowiednio pielęgnowane wyrośnie na piękny kwiat, krzew bądź drzewo? Na to co TY CHCESZ. CZEGO NAPAWDĘ POTRZEBUJESZ.
Usiądź na chwilę.
Zastanów się co czujesz?
I czego w związku z tym potrzebujesz?
Na co się decydujesz?
Na co się godzisz/nie godzisz?
do czego masz prawo?
Nie musisz się spieszyć.
Najważniejsze, żebyś zaczął.
Najważniejszy jest pierwszy krok.
Mały kroczek. Najpierw jeden. Potem drugi. I kolejny.
Potem zaczniesz robić coraz większe kroki, będziesz znajdować coraz więcej szans i pozytywnych zdarzeń, coraz więcej życzliwych Ci ludzi.
Nie poddawaj się.
Wiem, że dasz radę.

Komentarze
Prześlij komentarz