Dzisiaj poczułam ten sam zapach pory roku, to samo powietrze, co dokładnie rok temu. A rok temu wydarzyło się coś. Coś, o czym mimo upływu czasu nie potrafię zapomnieć i bardzo miło to wspominam.
Uśmiecham się wtedy pod nosem.
Zdałam sobie sprawę, że przez ten rok dużo się zmieniło. Że w ciągu tego roku (szczególnie w jego drugiej połowie) dużo osiągnęłam. Stałam się niezależna i silniejsza wciąż pokonująca swoje własne słabości. Podjęłam naukę tatuowania metodą handpoke. Mam kota- mojego zwierzaka, własnego zwierzaka, o którym zawsze marzyłam. Kiedy to piszę, to właśnie leży mi na kolanach i z podkulonymi uszami oraz z przymrużonymi oczami przystawia swój nos do mojego. Dla mnie to jest jak pełen czułości pocałunek. Dla niego też. Cieszę się, że go mam. To jest mój Anioł.
Gdy zaczęłam myśleć o tym ile osiągnęłam, popadłam w zdumienie. Ale też i wielką dumę. Nareszcie. Pierwsza połowa roku była okropna. Bywa tak, że człowiek potrzebuje osiągnąć swoje własne dno, by w końcu się od niego odbić pokonując grubą warstwę mułu.
O dziwo, w tym momencie pisanie przychodzi mi z wielką łatwością. Dokładnie tak jak dawniej.
I pomimo, że w ciągu tego roku miałam wiele przemyśleń, to nie potrafiłam ich przelać na papier. Nie potrafiłam sklecić więcej niż dwóch zdań. Sensownych zdań. Więc postanowiłam, że na jakiś czas odpuszczę sobie pisanie i poczekam na odpowiedni moment. Na moment, który właśnie nadszedł.
Byłam dzisiaj w sklepie i zobaczyłam zapalniczkę z pewnym motywem, która mi coś przypomina. Dokładniej uczucia związane z pewną osobą. Z tą osobą, którą poznałam dokładnie rok temu. Czy to jakiś znak? Nie wiem, ale to dziwny zbieg okoliczności.
Może to i dobrze, że nasze drogi tak szybko i nagle się rozeszły. Prawie w ogóle się nie znaliśmy. I choć wiem, że dalsze utrzymywanie z nim kontaktu nie byłoby dla mnie dobre, to wspomnienie przeżycia tych cudownych chwil i uczuć wciąż mnie do niego ciągnie z jednoczesnym wypieraniem i odpychaniem go w swojej głowie.
Dziś to poczułam. Poczułam te cudowne wspomnienia i poczułam siebie. Chyba coś mi się odblokowało.
Zabawne. Człowiekowi potrzeba nawet wielu lat, aby jakieś ukryte, stłamszone uczucia się odblokowały i do neigo wróciły. Bywa też tak, że człowiek nie chce ich odblokować. Zamyka się na cztery spusty i wyrzuca klucz. I przy każdej próbie otworzenia zamka, rozszczelnienia tych drzwi, od razu staje w gotowości, by bronić swojego "skarbu". Ale skoro je zakopał, to wcale nie uważa to za cenne...Uważa to za zbędne, chce się tego pozbyć, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, że to jest integralną częścią jego osobowości, jego jestestwa.
Na tym świecie jest bardzo mało ludzi, którzy są na tyle odważni, by odkopać tą skrzynię i zamek otworzyć wytrychem, łomem, czymkolwiek, aby podjąć ten ogromny trud i wysiłek, by nareszcie posprzątać ten bałagan.
Właśnie takimi osobami chcę się otaczać.
Czy za dużo wymagam?
Ja taka jestem, że wnikliwie badam i się przyglądam, dokopuję się głębiej i głębiej. Niestety dla większości jest to problem.
Jestem Wysoko Wrażliwa.
I to właśnie dokopywanie się głębiej, znajdowanie przyczyny problemu i wyjścia z sytuacji spowodowały, że dzisiaj jestem tym kim jestem. Bo w innym przypadku mogło być o wiele gorzej...
Nie wiem, co dalej pisać.
Ot tak, po prostu podeszłam do komputera i zaczęłam pisać. Żeby to wylać z siebie. Nareszcie.
Komentarze
Prześlij komentarz